
To był początek długiego, grudniowego wieczoru. Za oknem śnieg i mgła. W sali balowej, do której wchodziły coraz to barwniejsze postacie zapanował harmider. Pat i Mat zajmowali sąsiednie miejsca przy stole a naprzeciwko nich młody pirat wskazywał swoją szablą gęsto ustawione sztuki jadła i wielobarwne trunki. Nieopodal Zorro i Papaja popalającego swoją faję, Żwirek czynił przechwałki w stronę Mini a Muchomorek zalotnie spoglądał w stronę Czerwonego Kapturka. Ten natomiast nic nie robił sobie z obecności złego wilka, którego czujność została zachwiana przez obecność… drugiego Czerwonego Kapturka. W czasie gdy Miki i Piggy wymieniały swoje doświadczenia z Pocachontas Szalony Kapelusznik mroził spojrzeniem Królową Kier. Natomiast Barbie, Jack Sparrow i Cruella de Mon wsłuchiwali się z uwagą w coraz głośniejszy odgłos zbliżających się kroków. W momencie gdy drzwi komnaty otworzyły się z hukiem – Dzwoneczek podskoczył z trwogą upuszczając niewielką ilość gwiaździstego pyłku na kamienną posadzkę a Reksio zaskomlał nieśmiało. Na salę zdecydowanym krokiem wkroczyli Wilma i Fred Flinstonowie, którzy dzierżąc w dłoniach maczugi i kości dinozaura wywołali strach wśród zgromadzonej gawiedzi. Gdy na ich twarzach zarysował się uśmiech – towarzystwo odetchnęło z ulgą. Rozpoczął się uroczysty bal.
To nie opowieść z serii science fiction. Tak bawiła się Acana Polska
Ciąg dalszy nastąpi…






























