
Marzysz o podróżowaniu z psem, ale zupełnie nie wiesz, jak się za to zabrać? Nie wiesz, czy wybrać góry czy morze? Przemieszczanie się samochodem czy pociągiem? Jeśli sądzisz, że podróżowanie z pupilem jest zarezerwowane wyłącznie dla wprawnych piechurów i wymaga podejścia typu “idź na całość”, koniecznie przeczytaj, co o podróżach z psem ma do powiedzenia Magda z Dzikość w Sercu.
Zapraszamy Cię na pierwszą z dwóch części rozmowę o podróżniczej pasji, miłości do psów i odkrywaniu najpiękniejszych miejsc w ich towarzystwie.
Najpierw poznaj naszą rozmówczynię:
Hej ho! Tu Magda w towarzystwie moich psich kompanów – Fibi i Krakersa. Od kilku lat eksplorujemy polskie i europejskie zakątki natury. Najlepiej czujemy się w górach, na uboczu cywilizacji, pod namiotem, przy akompaniamencie brzęku menażek i wśród zapachów lasu. Wyznajemy zasadę, że nieważne gdzie, na jak długo, jak daleko i jak ambitnie – ważne, że razem.
______________________________________________________________
Geneza podróży z psami to jednocześnie geneza powstania Dzikości. Skąd pomysł na taką formę spędzania wolnego czasu?
Nigdy nie marzyłam o podróżowaniu, a tym bardziej z psem. 10 lat temu przez myśl by mi nie przeszło, że będę prowadzić kanał o wędrówkach z psami. Byłam typowym mieszczuchem, który na wakacje odhaczał kilka popularniejszych atrakcji kolejnych regionów… Ale właśnie tak zaczęły się pierwsze wyjazdy z Fibi. Nie wyobrażałam sobie jej zostawić pod czyjąś opieką na czas urlopu, więc pomyślałam, że zabiorę ją ze sobą. Raz, drugi, trzeci… Pewnego razu będąc w gościach dałyśmy się namówić na popołudniowy, poobiedni spacer na pobliski szczyt i… tak już zostało. Małymi kroczkami zaczęłyśmy się wkręcać w dłuższe wędrówki, w spanie pod namiotem, w usamodzielnianie się i uniezależnianie od miasta. Z czasem zaczęłam swoim doświadczeniem dzielić się w Internecie i tak powstała Dzikość w Sercu, która koncept podróżowania z psem przybliża kolejnym opiekunom. Nie trzeba wiele, by zacząć… ale o tym zaraz!
Na start zapytamy nieco przewrotnie – po co w ogóle wyjeżdżać z psem?
Najłatwiej i najpiękniej byłoby powiedzieć, że to super sposób na budowanie relacji, wspólne łapanie momentów i przygód, okazja do wspólnego pokonywania wyzwań, a może nawet słabości… Jest w tym sporo prawdy, ale aby w pełni cieszyć się z zalet podróżowania musimy się cofnąć o pół kroku.
Podróżowanie (z psem, czy bez) to specyficzna aktywność, która generuje wiele nowych sytuacji, bodźców, zapachów, dźwięków, a to potrafi bardzo przytłaczać. Taką różnorodność bodźców trzeba lubić albo się do niej stopniowo przyzwyczaić… Na szczęście psy jako gatunek mają niesamowite umiejętności adaptacji do przeróżnych warunków. Poza tym, nie ma jednego prawidłowego sposobu podróżowania. Można to robić z różną intensywnością i na wiele sposobów, więc każdy znajdzie coś dla siebie. I wtedy możemy mówić o zaletach, a tych jest mnóstwo!
Jakie Ty widzisz zalety?
Opowiem o tym, jakie ja odkryłam, bo dla każdego podróżowanie może mieć inny wymiar. Moim zdaniem już od samego początku, podświadomie, dbając o komfort naszego pupila w obliczu wspomnianych wyżej nowości, uczymy się obserwować psa i jego emocje. Uwrażliwiamy się na jego reakcje, zaczynamy się lepiej rozumieć. Uczymy się dobierać trudność wyzwań, a kiedy trzeba – odpuszczać. Krok po kroku, wyzwanie po wyzwaniu, wycieczka po wycieczce… tworzymy zespół i przestaje mieć znaczenie dokąd, jak daleko i jak wysoko – ważne, że razem. Tak jak mówi się, że “podróże kształcą” i skłaniają do podróży w głąb siebie, tak podróżowanie z psem składnia do refleksji nad wspólnie spędzonym czasem i nad relacją z naszym kompanem. Do podobnych wniosków doszło wiele moich podróżujących znajomych. Gdy przez ten krótki czas nie liczą się telefony, spotkania, nie gonią nas dedlajny ani rachunki, to w końcu możemy wziąć głęboki wdech i mamy czas co nieco docenić. A z czasem zaczynamy to świadomie pielęgnować także na co dzień.
To zalety dla nas – ludzi. Jakie zaś zalety podróżowania z psami dostrzegasz dla samych psów?
Po Fibi i Krakersie widzę, że stały się spokojniejsze, stabilniejsze, pewniejsze siebie. Z większą dozą cierpliwości znoszą niekomfortowe sytuacje. Nie reagują nerwowo na hałasy, obcych ludzi czy przejazdy dziwnymi środkami transportu. Poprawiła się nasza relacja, więc i na co dzień czują się przy mnie bezpieczniej. Taka stymulacja działa korzystnie tak na ich umysł, jak i ciało. Fibi w wieku 14 lat (w tym ostatnie 8 lat w wędrówek po górach) trzyma się świetnie i niejeden weterynarz niedowierza jej ogólnej kondycji. Tak, to z pewnością los wygrany na genetycznej loterii. Ale wędrówki i podróże z pewnością pomagają trzymać ją w formie.
Należy jednak pamiętać, że warunkiem do czerpania korzyści z podróży jest zadbanie o komfort i potrzeby zarówno nasze, jak i naszego psa. Nic na siłę, nic wbrew sobie, ani psom.
Podróże z psami wymagają więc nieustannych kompromisów. Dostrzegasz ograniczenia tego sposobu podróżowania?
Nie lubię mówić, że towarzystwo psa w jakikolwiek sposób ogranicza nasze podróże. Z psem nie jest gorzej, ani lepiej – jest inaczej. Tak jak podróże vanem nie są lepsze ani gorsze od podróżowania rowerem albo z dzieckiem pod opieką. Trudno to porównać – to po prostu osobna historia. I tak na przykład, podróżując rowerem musimy liczyć się z zakwasami, a podróżując z dzieckiem wiemy, że musimy planować częste postoje. Z kolei podróżowanie z psem wiąże się z odpowiedzialnością za żywą istotę, która nie powie nam, że boli albo że jest za zimno. Musimy też zadbać o zapas karmy, pomoc weterynaryjną i dopasowanie destynacji do obecności psa. Nie wszędzie przecież wpuszczą nas z psem, za to często dzięki temu odkrywamy inne miejscówki, do których nie dotarlibyśmy, gdyby “przez psa” nie wpuściliby nas do tej pierwszej. :)
Jak zatem zacząć podróżować z psem? Polecasz jakieś konkretne miejsca na rozpoczęcie takich przygód?
Destynacja zawsze zależy od indywidualnych preferencji. Ja jako mieszczuch bywałam tu i tam, ale nie miałam ulubionych miejscówek. Moje psy nie przepadają za szeroką wodą, ale odnalazły się w górach. Więc ja też się do nich przekonałam. Gdyby moje psy uwielbiały szeroką wodę, to kto wie, być może teraz byłabym kapitanem z patentem żeglarskim. Nie szukajmy ideałów i nie twórzmy zbyt ambitnych planów na zapas. Zacznijmy się ruszać i obserwować, co nas cieszy. Nas, to znaczy i nas, i nasze psy. Może wędrówki, może żeglowanie, a może rowerowanie. Skitouring, może bieganie, a może spokojne tuptanie po najpiękniejsze i łatwo dostępne widoki. Napędzać Was będą Odznaki i docieranie do miejsc, a może geocaching i szlajanie się po krzakach w poszukiwaniu skrzynek. Może podróżowanie powiążecie z zawodami sportowymi, a może podróżować będziecie tylko zimą, bo w śniegu czujecie się najlepiej. Może pod namiotem ze śpiworem, a może pod dachem i śniadaniem do łóżka. Kto wie? Wszystko zaczyna się od obudzenia w sobie ciekawości… do świata, do siebie i do swojego psa.
Ciąg dalszy rozmowy wkrótce.



Na start zapytamy nieco przewrotnie – po co w ogóle wyjeżdżać z psem?
To zalety dla nas – ludzi. Jakie zaś zalety podróżowania z psami dostrzegasz dla samych psów?

